Tolerancja jest fikcją ! Dotarło to do mnie

Tolerancja jest fikcją !

Dotarło to do mnie bardzo wyraźnie. Często tak się dzieje, że w jakiejś sprawie wiem, że coś jest nie tak , niekiedy długo nie wiem co, aż nadchodzi taki moment, jakby ktoś przełączył pstryczek i wszystkie puzzle  wielkiej układanki są kompletne.

Niekiedy takie puzzle zbieram bardzo długo, podświadomie są chowane w jakiejś skrytce i kiedy nagle trafi się ten brakujący , układanka daje obraz całości. Ty też tak masz ?

Ale do rzeczy

Wczoraj pojechałam na spacer o Antwerpii, nigdy tam nie byłam chociaż miasto leży blisko, bo niecałe dwie godziny drogi od domu, nie wiem dlaczego akurat tam.

Lubię stare miasta, one maja duszę, ale gdy tylko tam dotarłam, na przedmieścia, miałam odczucie, że jestem jedyna europejką, białą kobietą jaka znajduje się w tym mieście.

Sami ciemni mężczyźni, kobiety ubrane w długie suknie , z zakrytą głową, niektóre twarzą, prawie wszystkie z nich pchały dziecięcy wózek , do którego były „przyczepione” większe dzieci, mężczyzna tych kobiet dumnie (ciekawe z jakiego powodu) kroczył przodem. W drugiej kolejności , jeżeli chodzi o liczebność afrykanie i oczywiście chińczycy.

Czułam się dziwnie i przez chwilę pomyślałam, że moje auto to wehikuł , który przeniósł mnie na inny kontynent. Jednak gdy dotarłam na Stare Miasto,bo to był mój właściwy cel spaceru, odetchnęłam z ulgą, że jednak mam zwykłe auto i jestem w miejscu, do którego jechałam.

Tolerancja, cóż. Wiem jak brzmią zdania napisane wyżej, jednak zapewniam , że kocham wszystkie istoty na naszej planecie i nikogo nawet przez myśl mi nie przyszło dyskryminować. Jednak chodzi mi o autonomię.

 

Jak pięknie by było, gdyby podróżując , można było zastać miasto lub kraj z jego zwyczajami, tradycją.

Sama nie mieszkam w kraju, w którym się urodziłam.

Cały szkopuł polega na tym, że jeśli zdecydowałam się mieszkać w innym kraju, decyduję także o tym, że szanuję ludzi , którzy ten kraj zamieszkują, to nie ja narzucam im swoje zwyczaje, tradycje.

Skoro przyjmują mnie do siebie, to ja przyjmuję ich zasady i zwyczaje. To co się dzieje uważam jest agresją, jeżeli ktoś decyduje się na taką zmianę, to myślę , że ma w tym cel .

Bo jaka to różnica np. dla muzułmanki, gdzie żyje, skoro wszędzie ma tak samo. Skoro chce żyć w Europie, to czemu nie przyjmie europejskich zwyczajów ?

Myślę, że chodzi tu o zniszczenie Europy, gdzie są zwyczaje flamandzkie, celtyckie, słowiańskie i inne ?

Przychodzi mi na myśl jedna rzecz, zmieszajmy sobie czekoladę z czosnkiem i dodajmy do tego konfiturę oraz pomidora, obrzydliwe.

I chociaż wszystkie rzeczy, które wymieniłam oddzielnie smakują wspaniale, jednak razem są nie do przełknięcia.

A tak bym chciała pojechać do jakiegoś miasta lub kraju, gdzie mogłabym rozkoszować się wyjątkowością miejsca, dowiedzieć się czegoś ciekawego , no nie da się i już.

Mam nadzieję , że wiesz co mam na myśli.

Nie jest moim celem dyskryminować kogokolwiek, uważam, że na ziemi jest dosyć miejsca dla wszystkich i właśnie piękne jest to, że tak bardzo się różnimy.

Druga rzecz, która dotarła do mnie gdy spacerowałam ulicami Starego Miasta Antwerpii, to fakt, że jestem także w mniejszości i uwierzcie mi czuję się dyskryminowana.

Spacer się przeciągał, zrobiłam się głodna, szkoda, że tym razem nie zabrałam jedzenia ze sobą, no ale nie miałam zamiaru być długo.

Z wielką starannością wybrałam restaurację , których na starym mieście jest baaaardzo dużo i zaczęło się.

Fakt – jestem weganką.

Przyszedł kelner :

 

Kelner : Czy Pani szanowna już wybrała ?

Ja : Wie Pan mam kłopot. Poproszę coś bez mięsa, bez nabiału, bez soi .

Kelner : Oj, to jest kłopot ( luxusowa restauracja, wybrałam taką celowo, bo w innych to jeszcze większy kłopot)

Może sałatkę ?

Ja : Tak świetnie, poproszę .

Kelner : Może z tuńczykiem ?

Ja : Przecież mówiłam, że nie chcę mięsa !

Kelner : Ale przecież to ryba !

Ja : Ryba to też mięso !!!

Dalej już nie będę opisywać, skończyło się na tym, że dostałam pomidora z sałatą i bagietkę, do picia wodę, eh

Rozumiem i szanuję to, że inni ludzie jedzą zwierzęta, ale chciałabym też aby ci inni ludzie szanowali to, że ja nie jem. Chciałabym , żeby było więcej sklepów dla takich jak ja, omijałabym inne sklepy szerokim łukiem, bo nie jeden raz czułam się jakbym była w prosektorium. Widocznie mam inaczej rozwiniętą empatię i uczucia wyższe, nie mówię, że lepiej, po prostu inaczej.

Cisze się , że takich ludzi jak ja jest coraz więcej.

c.d.n.

12 thoughts on “Tolerancja jest fikcją ! Dotarło to do mnie

    1. Dlaczego pytasz ?
      Część odpowiedzi jest TU
      Druga część to bardzo długa historia.Tak wiem, każdy może powiedzieć, że jego historia jest długa i zapewne tak jest. Jednak każda jest inna. Aby odpowiedzieć na to krótkie pytanie, musiałabym dużo napisać. A przy okazji jednak artyści mają tu lepsze możliwości.

  1. Pytałem, bo byłem ciekawy, jakie były Twoje motywy do emigracji do Niemiec, przynajmniej powierzchownie biorąc, jak się odróżniają od motywów imigrantów, których napotkałaś na ulicy w Antwerpii (i może również w Niemczech). Ich motywy, to myślę są często, aby żyć w kraju bardziej wolnym od opresji politycznej, w lepszych warunkach materialnych, społecznych itd.

    Twoja odpowiedź wskazuje, że Twoje motywy trochę, a może nawet bardzo, się różniły od ich. Ale w gruncie, w głębi, to ten sam motyw odnalezienia więcej szczęścia w życiu, prawda? Różnica również jest ogromna w tym fakcie, że Ty jesteś świadoma (przynajmniej obecnie, jak widzę z Twoich artykułów), że szczęście w życiu, prawdziwe szczęście, nie przychodzi od zewnątrz, ale od wewnętrznego stanu świadomości.

    Ale powracając do tych kobiet z zakrytymi twarzami, wyobraź sobie, że los tak jakoś pokierował Twym życiem, że emigrowałaś do Arabii Saudyjskiej. Jak Ty byś się tam zachowywała, ubierała, jakie zwyczaje i tradycje byś tam utrzymywała?

    1. Wiesz, oczywiście, rożne są motywy wyjazdów i nic mi do tego. Szczęścia nie odnajdywałam ono już było, bo tego chciałam, a że było w innym miejscu niż ja to już inna sprawa. Jedna różnice jeszcze sam wskazałeś mi – nigdy nie chciałam żyć „jakoś” i to nie los kieruje moim życiem, ale ja sama z lepszym lub gorszym skutkiem owego kierowania. Każdy człowiek tak ma, każdy, czy jest tego świadom, czy tez nie. Każdy może być świadom, jeśli tylko ma takie pragnienie, jeśli tylko zechce. Natomiast świata nie zbawię, ale jeśli chociaż jedna osoba czyta moje słowa, jestem szczęśliwa. No, tak kobiety w chustach, widocznie moja dusza wybrała inaczej. Nie mogę myśleć w kategoriach – co by było, gdyby… Wiesz, jedni ludzie nazywają to losem, a ja nazywam nagraniem podświadomości. Natomiast jeśli tym w chustach nie podobało się w ich kraju, to po co przynoszą ze sobą swoje zwyczaje ? No tak, ale tam nie mogą żyć z pracy innych i krzyczeć, ze im się należy !
      Po pierwsze, żaden los by mnie tam nie pokierował, żadna siłą. I dlaczego uważasz, że oni nie dostosowują się do naszych zwyczajów, a ja miałabym ? Niestety jestem prawicowa.

        1. To prawda. Jednak dla niektórych życie kosztem innych to szczęście. A tak na marginesie, spotkałam wielu ludzi, którzy chcą być szczęśliwi, ale właśnie oni tylko chcą i na chceniu się kończy. Brak jednak działań w tym kierunku. A co by było gdybym powiedziała, że nie każdy kto wygląda jak człowiek, nim jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *